Od zachwytu do niechęci, czyli jak WoW rozmienia się na drobne…

WoW to potęga i prekursor prawdziwego rynku MMO. W początkach istnienia gra była naprawdę świetna i można było być dumnym, że gra się w tego słynną sieciówkę. To była ta doza elitarności i pewnej niedostępności. W końcu płacić za pudełko i jeszcze za comiesięczny abonament w tamtych czasach dla wielu było przesadą. Ludziom grało się miodnie, czas mijał. Po paru latach pojawił się The Burning Crusade, wprowadzający trochę świeżości do rozgrywki, potem Wrath of the Lich King. Tu już zaczęła się tendencja spadkowa, która trwa po dziś dzień. I nie mówię o liczbie graczy, bo ich liczba stale wzrastała. Mam na myśli jakość i stronę w jaką seria zaczęła dążyć.

Tak naprawdę rewolucją, dla wielu na gorsze, było wprowadzenie wyszukiwarki dungeonów. Ten dla niektórych wspaniały pomysł był swoistym strzałem w stopę Blizza. Światy pustoszały. Coraz mniej osób eksplorowało krainy, woląc poszukać drużyny, stojąc sobie grzecznie w stolicy. Levele leciały jak szalone, czas nie był marnowany na questy. Niedzielny gracz stwierdzał, że to świetne udogodnienie. Jednak to było główne przekleństwo tego giganta MMO.

Słynny dungeon finder zmienił zupełnie świat WoWa

WoW coraz bardziej szedł w rozgrywkę casualową. Twórcy powoli przestali ukrywać, że ich targetem stają się młodsi użytkownicy. Większość interfejsu, zadań i innych elementów stało się przejrzystych i prostych. Czasem, aż za prostych. W wielu przypadkach to się sprawdziło, jednak parę elementów powinno zostać po staremu.

Cataclysm wprowadził ze sobą nową stylistkę. Pojawiły się gobliny ze swoimi motorami, samochodami i helikopterami ( choć te były już w WotLK). Wielu osobom się to nie podobało. W końcu do fantasy, nowoczesne pojazdy pasują jak pięść do nosa. Niestety trzeba było to przeboleć.

Oby sposób zmniejszenie statów nie wyglądał tak...:P

Z 4 dodatkiem poziomy i staty przedmiotów drastycznie wzrosły. Z ok. 250 item levela w szybkim czasie doszliśmy do ok. 400. Zamiast critów po 20 tyś mamy 150 k. Podobno komputery mają powoli problem ze zliczaniem dmg, aggro itp. Dlatego nie wykluczone jest znerfienie przedmiotów na mniejsze statystyki. W Mists of Pandaria (o którym za chwilę) te statystyki doszłyby do niebotycznych rozmiarów, dlatego to raczej jedyne wyjście. W końcu liczby to tylko liczby i nie ma co się do nich przywiązywać. Czy twórcy rozwiążą sprawę w ten oto sposób. To się okaże…

Nadszedł czas na sprawę najbardziej dla mnie niedorzeczną i niszczącą grę do dopuszczalnych granic. Mowa oczywiście o nadchodzącym dodatku. Do WoWowych ras mają dołączyć nieszczęsne pandy, czyli Pandarianie, do klas Monk, a nowym kontynentem zostanie Pandaria. Orient, pandy i jeszcze większy casual. Tu granica została przekroczona. Moim zdaniem popsuje to cały klimat panujący w grze i zepsuje jeszcze znośną rozgrywkę. Twórcy planują wprowadzić Battle Pet System przypominający Pokemony i kolejne uproszczenia talentów.

Widzicie, to wszystko przez was...

Tutaj pojawiam się ja. Choć grałem stosunkowo niedługo to zdążyłem wbić maksymalny level i obcykać całą mechanikę gry. Z początku byłem zachwycony i nie jedną nockę przy WoWie zarwałem. Jednak to co ostatnio się z tą grą wyprawia jest dziwne i powoli odstrasza mnie od gry. Teraz stwierdzam, że nie mam ochoty płacić za kolejne 2 miechy. Blizzard wpędził grę w ślepą uliczkę, z której może nie być już wyjścia. Stawianie na słit i targetowanie w przedszkole to lekka przesada. Nie chcę tu krytykować wszystkich zmian, bo wiele z nich ulepszyło WoWa i po tylu latach można w niego zagrać bez zgrzytania zębów. Martwię się tylko o przyszłość serii. Nie jest ona już tak ciekawa jak kiedyś, jeszcze w czasach Vanilli i BC:/.

Reklamy

About Quandor

Gracz i fan gier komputerowych. Miłośnik dobrej książki, filmu i muzyki.Uczeń. Leniwy pesymista... Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest Quandor

6 responses to “Od zachwytu do niechęci, czyli jak WoW rozmienia się na drobne…

  • grocal

    Bardzo fajny wpis! Na szczęście na horyzoncie SW:TOR. Dla mnie WoW od początku porywał klimatem a ten z czasem się ulotnił.

    Przy okazji popraw ortograf w tekście. „Wielu osobOM” 😉

  • Miras

    Kilka spostrzeżeń ze strony osoby, która ceni sobie uniwersum warcrafta i śledzi zmiany zachodzące w WoWie nie będąc przy tym regularnym graczem.

    Nie zapominajmy, że WoW to przede wszystkim maszynka do zarabiania pieniędzy – Blizzard nie może sobie pozwolić na bawienie się w agencję charytatywną, która ma na celu tylko schlebianie gustom części graczy. To wiąże się z tym, że gra musi stać frontem do klienta – nieważne czy tym klientem jest casualowy gracz czy zapaleniec spędzającym przy komputerze długie godziny. Dla graczy pierwszych mamy lekkie i przyjemne (w dodatku bardzo urozmaicone) levelowanie oraz dungeon (a od niedawna także raid) finder, dla tych drugich dalej zostały raidy w trybie heroic, rated battlegrounds i areny. W Wowie można całkiem sporo osiągnąć nawet grając tylko w weekendy – to odróżnia go z resztą od konkurencji (choćby od wszelkich azjatyckich mmorpg, w których wielogodzinny grind jest podstawą powodzenia). Piszesz, że to otwarcie się na casuali jest przekleństwem tej gry – moim zdaniem jest to główny czynnik jej rynkowego sukcesu. Poza tym, gra nie może stać w miejscu i bazować na stałej grupie graczy grających od czasów vanilla i TBC (z resztą wielu z nich pewnie znudziło się już grą) – musi starać się o nowych klientów by móc dalej zarabiać i rozwijać się.

    Co do samego klimatu WoWa. Blizzard od zawsze zapożyczał (żeby nie powiedzieć – bezczelnie zżynał) pomysły od innych. Przecież Starcraft to taki lekko przerobiony Warhammer 40k. A Warcraft to w ogóle mieszanka wszystkiego co fantasy zna już od lat: od Warhammera, przez D&D aż po Lovecarfta. Te zapożyczenia z resztą wychodziły Blizzardowi z dużym wdziękiem, nie wiem dlaczego inspirowanie się wschodem miałoby wyjść inaczej. A, że sama linia fabularna się pogmatwała… było to nieuniknione. Dla zachowania klimatu Blizzard musiałby stworzyć Warcrafta 4,5 i 6 zamiast WoW i kolejnych dodatków. Gry MMORPG nie najlepiej nadają się do prowadzenia złożonej intrygi i zachowywania klimatu (i tego mi akurat trochę żal…).

    Bardzo interesujący wpis! Pozdrawiam!

    • Quandor

      Moim zdaniem, WoW stał się za prosty i kolejne klepanie hc dungeonów już dawno mi się znudziło. Niestety nie mam czasu na zbytnie raidowanie, ale myślę, że spokojnie poradził bym sobie bez żadnego przygotowania. W większości się z tobą zgodzę, choć nie wiem czy twórcy na siłę muszą tworzyć nowe dodatki, byle tylko zyskać nowych klientów. Przecież nowy gracz nie zna dotychczasowego świata WoWa i będzie dostatecznie jarał się tym co gra dotąd oferuje. Rozmawiając z weteranami i nie tylko w pewnej gildii, chyba nikt nie był zachwycony z nadchodzącego dodatku. Blizz zwyczajnie przegina i nie ma co tego ukrywać.

      Dziękuję za tak wyczerpujący komentarz:).

      • Miras

        Mi się jednak wydaje, że konkurencja nie śpi (wspomniane the Old Republic) – bez nowego contentu WoW zacząłby wymierać.
        Co do smaczków i świata gry… niektórych cieszy rozwój akcji, innych (np mnie) znajdowanie smaczków i zapożyczeń, a inni nie dostrzegają tego bo przesłania im to nowa zbroja +200 do siły. I to jest chyba pięta achillesowa wszystkich gier mmorpg; nieważne jak bogaty i klimatyczny jest świat gry – i tak ważniejszy jest nowy ekwipunek i umiejętności. Pod tym względem chętnie zobaczyłbym rewolucję na rynku i tytuł, który pokaże zupełnie nowe podejście do sprawy. WoW wyznaczył masę standardów i nadał kierunek na wiele lat – prawdopodobnie jednak (tak jak wspomniałeś) ten nurt, któremu przoduje WoW powoli się wypala.

        Mamy jednak nieco odmienne obserwacje dotyczące reakcji graczy na nowy dodatek. Sam co prawda nie gram, ale znam kilku graczy, którzy podchodzą do Pandarii z umiarkowanym (podkreślam – umiarkowanym) entuzjazmem :P.
        Przepraszam za tak obszerny poprzedni komentarz, ale twój wpis zainspirował mnie do własnych (dośc bogatych jak widać) przemyśleń na ten temat :D.

  • Quandor

    Dobrze ująłeś cel niektórych graczy WoWa i innych MMO. Dla nich liczy się tylko nowy gear który musi mieć jak najwięcej dużych cyferek i wyglądać kozacko. Inaczej nie ma zabawy, bo nie można popisać się przed innymi, mniej doświadczonymi graczami. Sam gram dla zabawy, miłych chwil spędzonych ze znajomymi. Tak powinien być traktowany ten gatunek. Jeżeli stosunek graczy się zmieni, to może i twórcy pójdą w innym kierunku.

    Co do rewolucji pozostaje nam poczekać na Guild Wars 2. Mam nadzieję, że zmieni ona oblicze gier MMO, a jeżeli nie to chociaż będzie sieciówką na wysokim poziomie.

    Naprawdę cieszę się, że mój blog jest przyjmowany z entuzjazmem i napędza mnie do pisania nowych, pojawiający się notek. Jeszcze raz dzięki za takie miłe słowa i polecam się na przyszłość:D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: