Tag Archives: gra

To co w grach lubię najbardziej #2, czyli robię co chcę

Nigdy nie lubiłem ograniczeń. Jako dziecko zawsze chciałem postawić na swoim, dziś także zdarza mi się mieć silny charakter. Do czego konkretnie zmierzam? Tej samej swobody oczekuję od gier. Dlatego szczególnie upodobałem sobie gry opierające się na zasadzie sandbox, czyli tłumacząc na prostszy język „róbta co chceta”. Ale to nie tylko mój charakterek zadecydował o upodobaniu sobie tego typu rozgrywki. Było to tak…

W niedalekiej przeszłości jakoś nie mogłem znaleźć gry spełniającej moje wymagania. Niby seria GTA istniała już dawno, ale nie takiej swobody oczekiwałem. Próbowałem z Morrowindem, na próżno. Spróbowałem Obliviona i totalnie odbiłem się od całej serii. Ten dziwny klimat, pucołowate „ryje” NPCów i tym podobne kfiatki sprawiły, że moja przygoda zakończyła się po 3 – 4 godzinach rozgrywki. Nawrócenie do TESów nastąpiło dopiero po wciągnięciu się we wspaniałe Skyrim, o którym nie raz już pisałem. Eksploracja, piękny, otwarty świat. Choć jego zalety wymieniałem już nie raz, to nie i tym razem nie mogę ich pominąć. Po prostu gra kupiła mnie w całości.

Oprócz tego typu bajerów, gra chciała zaoferować coś więcej. Niestety nie wyszło...

Spotkałem się także z nieco fałszywą otwartością. Przytoczę tutaj pewien tytuł, a mianowicie Total Overdose. Giera nawet sympatyczna i świetnie nadawałaby się do poprzedniego wpisu, bo maskary i wybuchów w niej co nie miara. Oferowała nam także miasto w którym teoretycznie mogliśmy robić dużo bajeranckich akcji. Oczywiście teoria ma się nijak do praktyki, bo beztroska jazda furą kończyła się często kolizją z niewidzialną ścianą, a przechodnie magicznie wnikali w samochód. Skoro tytuł reklamuje się jako otwarty i interaktywny to dlaczego dostajemy takie ograniczenia. Jest to może niechlubny przykład, ale pewnie nie jedna gra też oferuje podobne, wątpliwe przyjemności.

Także gry MMO z powodzeniem dają okazję do eksploringu wielkich terenów i to w dodatku w grupie znajomych. Od zawsze jarałem się tego typu sprawami, jak wspólne odkrywanie z kolegami co kryje się w zakamarkach któryś tam katakumb z jakiejkolwiek onlinówki. Tam też istnieją pewne limity i ograniczenia jednak są one zastosowane w celu przedłużenia i polepszenia rozgrywki. Z niecierpliwością czekam na Guild Warsa 2, bo to chyba ostatnie MMORPG , w którym uda mi się zasmakować internetowego otwartego świata na wysokim poziomie.

Obym mógł sobie po takim mieście spokojnie pobiegać;)

Jednak nie napisałem o obecnie chyba najbardziej znanym tytule sandbox. Pewnie po tym zdaniu większość zorientowała się o czym mówię. Minecraft to fenomen, jednak na swoją 20 milionową społeczność musiał sobie zapracować. Możliwość stworzenia dosłownie wszystkiego połączona z prostymi zasadami pozwoliła grze osiągnąć taki sukces. Sam też spróbowałem i myślę, że Minecraft ma w sobie coś co nie pozwala odejść od komputera. Eksploracji jest co nie miara. Dla chętnych przygód (w tym mnie) gra ma do zaoferowania bardzo dużo. Naprawdę polecam, bo z odsłony na odsłonę jest coraz lepiej.

Podsumowywując, w grze zazwyczaj nie lubię być prowadzony po sznurku, byle do celu. Uwielbiam sam zaplanować co będę robił dalej i sprawia mi to niezwykłą frajdę. Dla fanów otwartych RPGów szykuje się nie lada gratka, ponieważ w lutym wychodzi Kingdoms of Amalur: Reckoning. Może to być większa niespodzianka tego roku, a wpis o KoA:R na pewno się pojawi. Mam nadzieje, że tego typu gry będą się pojawiać w coraz większej ilości i wysokiej jakości.